Strona główna
english
polski

Małgorzata Sidor


Życie ludzkie ma sens wtedy, kiedy mu je sami nadamy. Sens ten nie jest skutkiem rozumowego poznania, ale wyrazem wiary, i nie wynika z żadnej kalkulacji, ale z wysiłku woli. Tak samo jest ze sztuką: ma ona sens wtedy, kiedy ten sens jej nadamy, i jest ona dla mnie wyrazem wiary i wysiłku woli artysty.
Najogólniejszą cechą mojej sztuki jest to, że prowadzę swoją własną pracę artystyczną, jak również realizuję projekty z innymi artystami. I staram się stawiać znak równości pomiędzy jedną i drugą działalnością. W miejscu, z którego pochodzę, sztuka, artyści otoczeni byli atmosferą szczególną i całkiem normalną zarazem. I może pamiętam to z dzieciństwa, że sztuka zawsze miała dla mnie wymiar sakralny, jak i pewnej codzienności. Sztuka była tajemnicą i bliskością. I uważam, że ten stosunek do sztuki nigdy mnie nie opuścił; interesuje mnie przede wszystkim możliwość harmonijnego współistnienia maksymalnych różnic: pomiędzy duchem i ciałem/materią. A dalszą tego naturalną konsekwencją jest poznanie możliwości ludzkiego ducha i ciała. Dlatego stawiałam sobie w swoich pracach takie pytania, jak: Czym jest intuicja? Co to znaczy przeznaczenie? Czym jest tradycja/tożsamość/człowiek fundamentalny? Czy powinniśmy ufać rzeczywistości symbolicznej? Czym jest wola? Jakie naprawdę mamy możliwości komunikacji? Czym jest godność? Jak głęboka jest nasza pamięć i jak daleko sięga? Czym jest czas? A tu w Hiszpanii zastanawiam się, czym jest rumieniec? Muszę powiedzieć, że często nie rozumiem swoich prac w chwili ich powstania, nie potrafię ich wytłumaczyć, to przychodzi dopiero po jakimś czasie. Może to tylko nasz umysł potrzebuje interpretacji? Takiej możliwości wypowiedzi nie daje mi nauka, filozofia czy religia, taką możliwość stwarza tylko sztuka. Dlatego sztuka między innymi jest dla mnie wielką radością, jaką niesie poznanie. I zarazem jestem świadoma, jak duża jest to odpowiedzialność. Sztuka wchodzi również bezpośrednio w moje życie, i może dlatego staram się, aby była czymś bardzo normalnym. Ponieważ żyłam w świecie paradoksów, gdzie istniały obok siebie katolicyzm i komunizm, prywatna ziemia i znacjonalizowana gospodarka, była inna historia w domu, a inna w szkole, być może właśnie z tej dychotomii wzięła się we mnie bardzo głęboka potrzeba człowieka całego, który mówi to, co czuje i myśli, który pod każdym względem jest jednością. Odnajdywanie zgody/jedności pomiędzy ciałem i duchem, uważam za jedno z podstawowych zadań sztuki. Wszelkie nowości techniczne docierają do mnie z pewnym opóźnieniem, chyba przede wszystkim dlatego że poszukiwania w świecie duchowym nie wymagają specjalnych technologii, bardziej ludzkiej jakości; dlatego na pewnym poziomie moje prace są technologicznie obojętne, choć szanuję i używam technologii. Stosuję w swoich pracach różne materiały: mydło, ale także fotografię czy wideo. Używam obiektów już istniejących, jak jabłka, ale też występują w moich pracach różne maszyny. Podobnie jest z kolorem: był i złoty, i cielisty. Lubię wiedzieć, co dzieje się w nauce, ale jednocześnie mam bardzo sceptyczny stosunek do rozumu i poznania naukowego, gdyż żaden proces intelektualny sam w sobie nie nada sensu ludzkiej rzeczywistości. Poznanie przyrody czy techniki, które są idealnie obojętne względem człowieka, nie daje wskazówek, jak żyć, nie ujawnia żadnych wytycznych moralnych. Życie ludzkie ma sens wtedy, kiedy mu je sami nadamy. Sens ten nie jest skutkiem rozumowego poznania, ale wyrazem wiary, i nie wynika z żadnej kalkulacji, ale z wysiłku woli. Tak samo jest ze sztuką: ma ona sens wtedy, kiedy ten sens jej nadamy, i jest ona dla mnie wyrazem wiary i wysiłku woli artysty. Pochodzę z miejsca, w którym zdarzyło się wiele ludzkiego nieszczęścia, w pośredni sposób te tragedie dotyczyły również mojego życia. A może jest to kwestia pewnego typu wrażliwości, związanej z poczuciem godności i wierności sprawom „przegranym”. Godność człowieka jest czymś oczywistym, ale chciałam zwrócić uwagę na to, że rzeczy mają także swoją godność. Człowiek potrafi używać drugiego człowieka (jego ducha, uczuć i ciała), przyrody, rzeczy, które stworzył, wszystkiego. Przez „użycie” rozumiem branie od kogoś czy czegoś, nawet aż do momentu jego destrukcji. Żyjemy w świecie mentalności „duty free”, zgodnie z którą wartość rzeczy nie zależy od jej przydatności czy jakości, ale od siły, która za nią stoi. Dlatego staram się w swoich pracach zwrócić rzeczom godność, albo inaczej, przyznać im godność. Bliski jest mi zawsze człowiek wartości - artysta wyznający wierność ludzkiej wspólnocie i dorobkowi ludzkości. Małgorzata Sidor z wypowiedzi do wystawy w Museo de la Universidad de Alicante, 2000