Małgorzata Sidor
- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- Twórcy
- Małgorzata Sidor
Rumieniec Museo de Alicante, Hiszpania 17-28 maja 2000
Życie ludzkie
ma sens wtedy, kiedy mu je sami nadamy. Sens ten
nie jest skutkiem rozumowego poznania, ale wyrazem
wiary, i nie wynika z żadnej kalkulacji, ale z wysiłku woli.
Tak samo jest ze sztuką: ma ona sens wtedy, kiedy ten
sens jej nadamy, i jest ona dla mnie wyrazem wiary
i wysiłku woli artysty.
Najogólniejszą cechą mojej sztuki jest to, że prowadzę swoją własną pracę artystyczną, jak również realizuję projekty z innymi artystami. I staram się stawiać znak równości pomiędzy jedną i drugą działalnością.
W miejscu, z którego pochodzę, sztuka, artyści otoczeni byli atmosferą szczególną i całkiem normalną zarazem. I może
pamiętam to z dzieciństwa, że sztuka zawsze miała dla mnie wymiar sakralny, jak i pewnej codzienności. Sztuka była tajemnicą
i bliskością. I uważam, że ten stosunek do sztuki nigdy mnie nie opuścił; interesuje mnie przede wszystkim możliwość harmonijnego współistnienia maksymalnych różnic: pomiędzy duchem i ciałem/materią. A dalszą tego naturalną konsekwencją
jest poznanie możliwości ludzkiego ducha i ciała. Dlatego stawiałam sobie w swoich pracach takie pytania, jak: Czym
jest intuicja? Co to znaczy przeznaczenie? Czym jest tradycja/tożsamość/człowiek fundamentalny? Czy powinniśmy ufać
rzeczywistości symbolicznej? Czym jest wola? Jakie naprawdę mamy możliwości komunikacji? Czym jest godność? Jak
głęboka jest nasza pamięć i jak daleko sięga? Czym jest czas? A tu w Hiszpanii zastanawiam się, czym jest rumieniec?
Muszę powiedzieć, że często nie rozumiem swoich prac w chwili ich powstania, nie potrafię ich wytłumaczyć, to przychodzi
dopiero po jakimś czasie. Może to tylko nasz umysł potrzebuje interpretacji? Takiej możliwości wypowiedzi nie daje mi nauka,
filozofia czy religia, taką możliwość stwarza tylko sztuka. Dlatego sztuka między innymi jest dla mnie wielką radością, jaką niesie poznanie. I zarazem jestem świadoma, jak duża jest to odpowiedzialność. Sztuka wchodzi również bezpośrednio w moje
życie, i może dlatego staram się, aby była czymś bardzo normalnym.
Ponieważ żyłam w świecie paradoksów, gdzie istniały obok siebie katolicyzm i komunizm, prywatna ziemia i znacjonalizowana gospodarka, była inna historia w domu, a inna w szkole, być może właśnie z tej dychotomii wzięła się we mnie bardzo
głęboka potrzeba człowieka całego, który mówi to, co czuje i myśli, który pod każdym względem jest jednością. Odnajdywanie zgody/jedności pomiędzy ciałem i duchem, uważam za jedno z podstawowych zadań sztuki.
Wszelkie nowości techniczne docierają do mnie z pewnym opóźnieniem, chyba przede wszystkim dlatego że poszukiwania
w świecie duchowym nie wymagają specjalnych technologii, bardziej ludzkiej jakości; dlatego na pewnym poziomie moje
prace są technologicznie obojętne, choć szanuję i używam technologii. Stosuję w swoich pracach różne materiały: mydło, ale
także fotografię czy wideo. Używam obiektów już istniejących, jak jabłka, ale też występują w moich pracach różne maszyny.
Podobnie jest z kolorem: był i złoty, i cielisty.
Lubię wiedzieć, co dzieje się w nauce, ale jednocześnie
mam bardzo sceptyczny stosunek do rozumu i poznania naukowego, gdyż żaden proces intelektualny sam
w sobie nie nada sensu ludzkiej rzeczywistości. Poznanie przyrody czy techniki, które są idealnie obojętne
względem człowieka, nie daje wskazówek, jak żyć, nie
ujawnia żadnych wytycznych moralnych. Życie ludzkie
ma sens wtedy, kiedy mu je sami nadamy. Sens ten
nie jest skutkiem rozumowego poznania, ale wyrazem
wiary, i nie wynika z żadnej kalkulacji, ale z wysiłku woli.
Tak samo jest ze sztuką: ma ona sens wtedy, kiedy ten
sens jej nadamy, i jest ona dla mnie wyrazem wiary
i wysiłku woli artysty.
Pochodzę z miejsca, w którym zdarzyło się wiele ludzkiego nieszczęścia, w pośredni sposób te tragedie
dotyczyły również mojego życia. A może jest to kwestia
pewnego typu wrażliwości, związanej z poczuciem
godności i wierności sprawom „przegranym”. Godność
człowieka jest czymś oczywistym, ale chciałam zwrócić
uwagę na to, że rzeczy mają także swoją godność. Człowiek potrafi używać drugiego człowieka (jego ducha, uczuć i ciała),
przyrody, rzeczy, które stworzył, wszystkiego. Przez „użycie” rozumiem branie od kogoś czy czegoś, nawet aż do momentu
jego destrukcji. Żyjemy w świecie mentalności „duty free”, zgodnie z którą wartość rzeczy nie zależy od jej przydatności czy
jakości, ale od siły, która za nią stoi. Dlatego staram się w swoich pracach zwrócić rzeczom godność, albo inaczej, przyznać im
godność. Bliski jest mi zawsze człowiek wartości - artysta wyznający wierność ludzkiej wspólnocie i dorobkowi ludzkości.
Małgorzata Sidor
z wypowiedzi do wystawy w Museo de la Universidad de Alicante, 2000
- Strona główna
- Kontakt
- Polityka plików cookie
- Mapa serwisu
- Licznik odwiedzin: 500339
copyright @ 2024 Stowarzyszenie Artystów fabs
