Strona główna
english
polski

Archiwum


Wieńczysław Sporecki chętnie chowa się, czy znika, za postacią Rudolfa Schwarza; postacią, co prawda, istniejącą, ale w innym mieście i kraju, a także w innym czasie.
Wieńczysław Sporecki jest artystą enigmatycznym w całym tego słowa znaczeniu. Rzadko się pojawia, a jeśli już, to tak subtelnie, że widzowie nie są pewni do końca autentycznej obecności autora. Sam Sporecki chętnie chowa się, czy znika, za postacią Rudolfa Schwarza, postacią, co prawda, istniejącą, ale w innym mieście i kraju, a także w innym czasie. Wydaje się, że wskrzeszanie obecności Schwarza jest istotne tylko dla Sporeckiego; ma znaczenie w jemu tylko wiadomych poszukiwaniach archeologicznych czasu. Autor jest wędrowcem, o czym chyba najdobitniej świadczy wożona w walizce Ruchoma Galeria Merz I. Galerią jest być może sama walizka. Także poruszanie się w różnych czasach nie sprawia Sporeckiemu żadnych trudności. Na kserokopiach zdjęć prezentowanych na wystawie INNE MIEJSCA zorganizowanej przez Stowarzyszenie Artystów fabs, pokazani są ludzie, rzeczy, w chwili historycznie prowincjonalnej, ale o inną wagę tutaj chodzi. W całym labiryncie powiązań między autorem zdjęć, fotografowanym i widzącym tworzy się właśnie efemeryczność, zapis codzienności i wpisane w nią nieuchronne przemijanie. Wizja efemeryczności Sporeckiego nie jest jednak wizją pesymistyczną, przecież życie Rudolfa Schwarza zostaje wskrzeszone i przypisana mu dalsza niespodziewana historia. Schwarz pojawia się wraz ze Sporeckim w najróżniejszych miejscach: na murach, na drzwiach czy na od lat wysyłanych kartkach pocztowych. Pokazane zdjęcia są historią widzenia autora, ale nie historią wymaganą przez większość. Widzenie Sporeckiego nie zależy od żadnej siły, poza siłą własnej wrażliwości, a ta wrażliwość jest życzliwa człowiekowi. Autor jest z boku i jego bohaterowie są z boku, dwie boczne sytuacje mówiące o istocie ludzkiego życia. Może po prostu chcą nam powiedzieć, że waga życie nie polega na byciu w centrum czy dążeniu do tego centrum, a może nam mówią, że to właśnie jest centrum.
Małgorzata Sidor
INNE MIEJSCA, 23 VI 2000, ŁÓDŹ fabs